| Kacza kuchenka, czyli co zrobić ze starym termosem. |
|
|
|
| Wpisał: Kaczor | |
Zainspirowany tzw. Kelly Kettle... ...której konstrukcję z grubsza można opisać jako palenisko z kominem otoczonym płaszczem wodnym (ten pojemnik na dole stanowi palenisko, wodę wlewa się dzióbkiem u góry na prawo) zacząłem kombinować nad czymś podobnym. Podstawowymi założeniami były: kompaktowe wymiary, łatwe wykonanie, łatwo dostępne materiały do wykonania, a przede wszystkim TANIOŚĆ Chętnie kupił bym sobie taką Kelly Kettle (ale czy mi jest potrzebna?) bo uważam że jest świetna - bezpieczna, oszczędna, ale... droga. Niestety aż tak często nie wyjeżdżam żeby wydawać 200zł na czajnik. Poza ceną, niezaprzeczalną jej wadą jest geometria płaszcza wodnego, wadą z uwagi na mycie i ewentualne gotowanie np. zupki. Po prostu nie da się tego umyć więc nic oprócz wody nie należy tam wlewać. Na forum knives.pl forumowicze dyskutowali na temat spawania tego urządzenia z baniek od mleka, jednak kłopot z tym związany wykluczył możliwość moich kombinacji nad takim wariantem. Ktoś wspomniał o termosie. Przecież to genialnie proste!Narodziła mi się w głowie idea, a u mnie od pomysłu do czynu zwykle jest blisko Walały mi się gdzieś po domu ze dwa "nietłukące" termosy z blachy nierdzewnej, które przestały trzymać ciepło - nader chętnie je wydzielając. Były wymarzonymi obiektami do testów.
Jeden to klasyczny 1l termos z małym wlewem, drugi ma koło 1,5l i ma duży wlew, najpierw zająłem się mniejszym, drugi czeka na swoją kolej. Oto on, mam od niego korek, ale kubek gdzieś się zapodział, trudno, "będziem walyć z gwynta"
Termos ten ma na spodzie dekiel, który bardzo mi pomógł w realizacji przedsięwzięcia. Najpierw zająłem się zdejmowaniem dekla, nie było to łatwe, najpewniej wciskano go na prasie, jednak lekkie opukanie i imadło pomogły i dekiel zszedł. ( Zdjęcia niestety robiłem już po fakcie więc istnieją już pewne niefabryczne przeróbki.)
pod dekielkiem, tak jak się spodziewałem była przegroda hermetyzująca komorę próżniową z wentylem do wysysania powietrza
przegrodę usunąłem obcinając diaksem krawędź łączącą ją z bokami - tu już ucięta. Po usunięciu widać wewnętrzny pojemnik na płyn okręcony folią aluminiową (miała odbijać promieniowanie cieplne), należy ją usunąć - folię oczywiście.
Jak ma to niby działać?Wyjaśnię teraz ideę działania mej kuchenki/czajnika. W przeciwieństwie do Kelly Kettle, Kacza Kuchenka nie ma płaszcza wodnego, a raczej płaszcz ogniowy Paleniskiem będzie dolny dekiel, a co z kominem? Trzeba go wyciąć - oczywiście u góry. Najpierw wyciąłem jeden otwór szlifierką kątową tuż obok wlewu, jednak okazał się on niewystarczający, więc wyciąłem drugi.
dziury muszą być dosyć duże, dym nie może mieć zbyt dużych oporów, jednak nie można obciąć za dużo materiału gdyż osłabiamy zamocowanie wewnętrznego pojemnika z wodą z obudową. Właściwie to już jesteśmy w domu. Dolną krawędź obudowy trzeba tak obrobić żeby łatwo i jednocześnie pewnie łączyła się z dolnym deklem - paleniskiem. Mi wyszło tak (to efekt wielu prób i doświadczeń naukowych):
Niestety tutaj ujawnia się "grzech pierworodny" mojej konstrukcji w porównaniu do Kelly Kettle - tam przez komin można dorzucać opał, u mnie bokami przejdą tylko cienkie patyczki, grubsze trzeba wkładać dołem.
Przydałoby się większe palenisko bo moje ma tylko 4cm wysokości (do dna pojemnika z wodą), myślę już o wykonaniu go z jakiejś puszki po konserwie. Na razie wykorzystałem tylko elementy termosu. Właściwie to byłby już koniec dłubania i cięcia. Wypada oczywiście ogradować wszystkie cięte kątówką krawędzie, przyda się jakiś pilnik albo dość gruby papier ścierny, można przedrapać "grady" śrubokrętem. Ważne żeby nie sterczały ostre blachy. Efekt mego trudu i znoju:
Jak tego używać?Paliwem może być chyba wszystko co się pali. Zagotowałem litr wody na patyczkach z 10cm listewki. Trzeba dobrze rozpalić mini-ognisko, ponieważ początkowo zimna woda powoduje skraplanie się pary na zbiorniku. Moje ognisko jednak dało sobie radę, nie sprawdzałem czasu gotowania bo byłem w szoku że to jednak działa!!! Kuchenka jest bardzo bezpieczna, jeśli woda gotuje się zbyt mocno to woda kipiąc zaleje nam ogień - jeśli jest jej dużo i przykryta jest pokrywką.
Dolna część obudowy znacznie się nagrzewa - co zrozumiałe, jednak za górę można śmiało łapać przez rękawiczkę lub szmatkę. Już po kilku sekundach po ugaszeniu ognia można łapać gołą ręką za obudowę. Woda jest dosyć długo ciepła, ponieważ zewnętrzna ścianka chroni ją przed wychłodzeniem. Można dorobić jakąś przesłonkę dla ograniczania dostępu powietrza do paleniska i regulacji dopływu powietrza. Odpowiednio wygięta blaszka może być tam umocowana przesuwnie - pokombinuję nad tym.
W ciągu jakichś 15 minut udało mi się zagotować litr zimnej wody przy jakichś 8 st. C temp powietrza, zużyłem koło 100ml denaturatu - to przybliżona wartość. Popełniłem błąd przy wycinaniu otworu paleniska i mieści się w nim za mało denaturatu, musiałem gotować na dwa napełnienia. Dolewanie przez komin nie jest ani bezpieczne ani skuteczne - wszystko odparowuje i spala się - na termosie, rękach i butelce... Może dolanie strzykawką dałoby radę. Benzyny nie sprawdzałem, ale sprawdzę Podsumowując:Chyba działa to całkiem nieźle, gotowanie wody jest szybkie, a kuchenka niewrażliwa na wiatr. Bardzo łatwo wymyć ją w środku, więc można w niej nawet ugotować zupę. Termosy są wykonane z nierdzewki, więc są odporne mechanicznie i chemicznie. Co najważniejsze takie termosy są TANIE i występują w bardzo wielu rozmiarach i kształtach. Można sobie zrobić kuchenkę np. z termosu 0,5l, ale też 2l. Co najlepsze termos nadal jest szczelnym pojemnikiem na wodę i w pewnym stopniu (oczywiście ograniczonym) nadal chroni zawartość przed wychłodzeniem! Na wlew można sobie nakręcić korek i kubek, wysypać popiół i możemy ruszać dalej z ciepłą zupą w kieszeni. Palenisko można umocować jakimiś zatrzaskami, uszyć pokrowiec, szmery bajery, co kto lubi.
Mam nadzieję że spodobał się Wam mój pomysł na przenośną kuchenkę. W głowie rodzi mi się kuchenka z prawdziwym płaszczem wodnym z termosu (dnem do góry) jednak nie mam jeszcze pomysłu jak miałaby wyglądać górna część "czajnika" i jakieś jego zamknięcie. Nie ulega wątpliwości że Kelly Kettle jest po prostu lepsza, jednak moja propozycja jest chyba praktyczniejsza i łatwiej zbudować model o wielkości która będzie nam odpowiadać, trzeba tylko zdobyć odpowiedni termos. Drżyjcie Biedronki i Lidle!
Pozdrawiam i liczę na komentarze
Kaczor www.asgpultusk.pl -> forum |
| następny artykuł » |
|---|
Liczba komentarzy (0) - Dodaj swój komentarz do tego artykułu...







Właściwie to w kilka sekund miałem już w umyśle projekt.

Niesie to za sobą na pewno straty ciepła jednak termos ma określoną budowę i zgrzany jest w określony sposób i przy takim układzie nie da się nic mądrzejszego wymyślić.

W palenisku należy wykonać kilka otworów. Duży będzie służył do dokładania opału - dolna krawędź powinna znajdować się około 1cm powyżej dolnej krawędzi - ja go zrobiłem za nisko i wchodzi mało denaturatu. Dodatkowo potrzebne będą otwory powietrzne. Ja zrobiłem 4 szt. wiertłem-chyba 8mm. Otwór raczej powiększę bo ciężko jest dokładać patyczki.
Jako pokrywka służy wycięta wcześniej z dna przegroda.